Studio Rococo - stylowe meble angielskie i francuskie w wydaniu modern
PL | EN | FR

Prasa o nas

"Weranda" styczeń 2010 (strona 46)

Kto dziś nie chce być piękny: panie, panowie, a nawet stare meble. Pierwsi mogą liczyć na salony piękności, a co pozostaje fotelom i krzesłom? Specjaliści tacy, jak Adriana Olczak, właścicielka Studia Rococo, która zrobi lifting nawet najbardziej sfatygowanym meblom. Zeskrobie starą farbę, przygotuje do malowania, dobierze tkaninę na siedzisko (jej specjalność: stylowy mebel – współczesne obicie) i zawiezie do tapicera. Świetnie zna się też na ręcznych przecierkach. Podpatrywała, jak robią je najlepsi we Francji i Belgii. Raz na kwartał jeździ po tkaniny do Paryża, chętnie zabiera klientów. Przywozi stamtąd awangardowe płótna i tkaniny:wodlotowych kolorach, z naklejkami. W Polsce kupuje aksamity (zachodnie im nie dorównują) i lny. – Nie ma bardziej rasowego mebla niż przecierane krzesło z siedziskiem obitym surowym lnem – przekonuje. Lubi też tzw. kurzą stopkę – materiał wykorzystywany na grube płaszcze. Adriana odnawia nie tylko meble przyniesione przez klientów. Wynajduje je też sama, na aukcjach w Londynie, na starociach. Czasem coś zaprojektuje – w taki mebel życie tchnie zaprzyjaźniony stolarz. Nie interesuje ją seryjna produkcja. – Nie odnawiam po piętnaście krzeseł dziennie. Na każdemusi przyjść odpowiednia pora, nastrój, humor. Długo się przymierzam do mebli, przestawiam, obchodzę i myślę, w czymbędzie imnajlepiej do twarzy – tłumaczy. Zdarza się, że je wypożycza. Ten zwyczaj, popularny na Zachodzie, powoli przyjmuje się i u nas. – Zgłaszają się do mnie firmy, które chcą mieć oryginalną aranżację na konferencji, targach. Ostatnio zadzwonili japońscy dyplomaci, z prośbą, żebym urządziła im wynajmowany w Warszawie dom – dodaje. I już planuje: –W przyszłości otworzę magazyn, w którym będzie można obejrzeć gotowe aranżacje.